poniedziałek, 6 czerwca 2016

Kto nie przejmuje się opinią innych niech pierwszy rzuci kamień

Mamy spory problem gdy to co mówią inni przewyższa nasze własne zdanie na temat tego co powinniśmy robić. Co zrobić aby nie skończyć jak orzeł wśród kur, o którym mówię w video poniżej?

Niezbędne jest ustawienie sobie priorytetów. Nikt nie będzie żył za Ciebie, także dlaczego miałbyś iść drogą, która nie jest dla Ciebie? Szkoda, że nie jest to takie proste, bo gdyby było to zdecydowanie mniej Janów Kowalskich narzekałoby na wszystko co ich otacza. Wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie i rozpoczęcie kreowania rzeczywistości, a nie tylko bierne reagowanie na wszystko co się przydarza jest trudne a nawet bardzo trudne. Ale jest tego warte.

Video które widziałeś wyżej ujrzało światło dzienne w maju 2016. A zaplanowane było na 2014 rok czyli na czas gdy chciałem wystartować z Youtubem. Nikt mnie nie trzymał, nikt mnie do niczego nie przywiązał a jednak nie mogłem zrobić tego co chciałem. Ta społeczna blokada, stworzona przez to co myślimy że inni pomyślą jest szczelniejsza niż alcatraz czyli najbrutalniejsze więzienie na świecie, a dlaczego? Bo nie wiesz że jesteś zamknięty, twoja głowa jest celą śmierci a najlepsze jest to że nie masz pojęcia że w niej jesteś. Umysł potrafi znaleźć wytłumaczenie na wszystko, dlatego gdy nagrywałem rzeczy 2 lata temu, nie pozwolił mi ich wrzucić. Mówił mi: „a będzie lepszy czas na to, teraz się musisz skupić na tej rzeczy, masz tyle zajęć, poza tym słaba jakość, słaby jesteś przed kamerą, to się do niczego nie nadaje, no i przede wszystkim- co ludzie powiedzą?”


Ciężko dać uniwersalną receptę na to jak to pokonać. Mogę się tylko z Tobą podzielić tym co ja zrobiłem aby się stamtąd wyrwać. Wydaję mi się że to siła, która wytworzyła się przez szacunek do swojego własnego słowa, do własnych postanowień. Pozwól, że to wyjaśnię- dawniej moje słowo dla mnie samego i pewnie też dla innych było warte bardzo mało. Postanawiałem różne rzeczy i ich nie robiłem przez co traciłem szacunek do samego siebie, cały czas byłem z tyłu i skupiałem się na zaspokajaniu najniższych potrzeb typu oglądanie seriali, granie w gry, jedzenie byle czego i myśleniu o tym jaki to sukces chce odnieść i czytaniu o tym sukcesie pomiędzy wyżej wymienionymi aktywnościami.

Na szczęście zauważyłem że moje życie nie wygląda dobrze- nie mam pieniędzy, nie mam kobiety, nie realizuje swoich wielkich wizji, cokolwiek zacznę to kończę w mgnieniu oka, gdy tylko zaczyna robić się ciężko. Pierwszą z rzeczy których postanowiłem, że nie odpuszczę dopóki nie osiągnę poziomu komunikacyjnego był język chiński. Rozpocząłem naukę w 2012 roku i kontynuuje ją do teraz. I jako że zajęcia są w soboty rano to nie raz zdarzało się, że byłem tam po imprezie, że musiałem odpuścić sobie  wielu rzeczy, że zawsze pomimo wszystko byłem na zajęciach i  tego chińskiego się uczyłem. Taka sama sytuacja z siłownią, później z codzienną medytacją.  Także jak zacząłem kanał miałem już przeszłość do której mogłem się odwołać. Widziałem, że codzienne pojawianie się tam gdzie muszę się pojawić, dawanie z siebie wszystkiego na co w danym momencie jestem w stanie sprawi, że zbuduję coś pięknego. I nie ważne co inni o tym powiedzą, bo słyszałem od najbliższych nie raz: "za stary jesteś żeby się teraz uczyć języka" "nigdy nie będziesz dobrze wyglądał bo jesteś chudy" itp. itd.

Wiesz gdzie to teraz mogą sobie wsadzić? I w to samo miejsce mogą swoje opinię przesłać ludzie, którym nie podoba się moja obecna praca, bo nie wszystko będzie od razu idealne. Stworzenie pięknej rzeczy wymaga długiego procesu, ale pamiętaj że jeśli nie zrezygnujesz to w końcu dojdziesz do mety. Żółw zawsze wygrywa z zającem.

Pozdrawiam,
Wacław